Copyright © 2018 Home - dGg3bmRlcmlubw

Zapisz się na Jubileuszowy Zjazd Absolwentów

CERN - odsłona druga

Dzień pełen przygód i wrażeń!

Na porannych zajęciach pojawiliśmy się wszyscy bez spóźnień – 42 osoby z 25 krajów. Mick Storr, nasz lider, zapowiedział wieczornym e-mailem, że będzie fascynująco, więc nikt nie odważył się spóźnić. I tak było! 

Wyobraźcie sobie, że idziecie na imprezę w plenerze, a tu się okazuje, że grać będzie Guns’n’Roses, a przed nimi wystąpi Metallica. Zaskoczenie? Zupełne!

Plan zajęć został zmieniony i zamiast dyskusji o nauczaniu fizyki w naszych krajach na 11:00 zostaliśmy zaproszeni na wykład noblisty, prof. J.Steinbergera (lat 91), ale wcześniej tylko naszą grupę odwiedził sam prof. Peter Higgs! Tak, tak – ten sam, którego imieniem nazwano jedną z najważniejszych teorii XX wieku. Profesor odkrył pole (i cząstkę) w roku 1964 i od tamtej pory to jest już część klasyki elektrodynamiki kwantowej.

Dla postronnych osób - nic takiego, ale dla fizyków to wydarzenie o wartości nie do opisania. Wygląda na to, że faktycznie jutro ogłoszą epokowe odkrycie. Wszyscy tutaj są tak podnieceni, że mówi się tylko o tym. Po terenie CERNu plączą się ludzie z kamerami, filmują wszystko, co tylko się da. Trochę ich omijam, bo przecież ja jestem tu tylko przypadkowym świadkiem wydarzeń.
Żeby nie wyjść na dyletantów popołudniowy wykład dra Ralfa Landua, który odbywał się w gmachu GLOBE (taki sferyczny obiekt wyglądający jak zardzewiała kula, a zrobiony całkowicie z drewna) dotyczył odkryć fizyki jądrowej dokonanych w XX wieku. Cieszę się, że nie tylko dla mnie był trudny. Jak się okazuje wszyscy mieliśmy po wykładzie wiele pytań do prowadzącego.

Dzień był pełen emocji i dosyć wyczerpujący intelektualnie, ale mam nadzieję, że wieczór wynagrodzi trudy: mamy zaproszenie od CERN na zajęcia wieczorne: Pool&Pizza. Basen sobie chyba daruję (dwa dni lało i jest ledwie ciepło), ale kolacja w pobliskiej restauracji zapowiada się bardzo przyjemnie.

P.S. Uczyłam ich dzisiaj mówić "Dzień dobry" i "Powodzenia". W życiu byście nie rozpoznali tych słów w wykonaniu Tajów i Japończyka. Pociecha! Reszta poradziła sobie nie najgorzej, ale pamiętali to tylko przez jakieś pół godziny. Ale ja ich jeszcze tego nauczę. Od czego jestem przecież nauczycielem?


Małgorzata Masłowska
Genewa/CERN. Wtorek, 3.07.2012

f m